Super Bowl bez Trumpa: Bad Bunny kradnie show
- Newsroom Darius
- 10 lut
- 1 minut(y) czytania
Donald Trump, który w ostatnich latach zdaje się wplątywać w każdą dziedzinę życia publicznego — od igrzysk olimpijskich po Grammy — w tym roku nie pojawił się na Super Bowl w Santa Clara, oficjalnie tłumacząc, że „to za daleko”. Jego nieobecność w stadionie była odczuwalna, jak zauważył Will Leitch: „Jest pewna toksyczna energia, gdy jest w budynku, jakby był jakimś złoczyńcą z horroru, który może nagle pojawić się na Jumbotronie”.
Fani i widzowie mogli odetchnąć z ulgą, a na kilka godzin kraj mógł zachowywać się trochę bardziej jak on sam — wolny od politycznego ciężaru obecności byłego prezydenta.
To uczucie było najlepiej widoczne podczas halftime show Bad Bunny’ego. Najbardziej streamowany muzyk na świecie — którego Trump i jego zwolennicy miesiącami próbowali przekonać, że nie jest Amerykaninem i że nie cieszy się popularnością — przygotował pełne energii, zaskakująco skomplikowane i niezwykle poruszające widowisko. Występ miał w sobie wszystko: wesele w środku show, taniec poza stadionem i atmosferę radości życia, która kontrastowała z politycznym scowlem.
To Super Bowl nie będzie pamiętany za samą grę, lecz w głównym wymiarze za występ Bad Bunny’ego, który swoją energią i autentycznością stworzył niezapomniany moment dla całego kraju.
źródło New York Magazine




Komentarze