Sprawa Fernandes jako lustro systemowego problemu przemocy i mizoginii
- Newsroom Darius
- 4 godziny temu
- 2 minut(y) czytania
Komentarz redaktorki SIEGESSÄULE, Selina Hellfritsch
Od kilku tygodni w Niemczech trwa intensywna debata wokół sprawy Collien Fernandes i Christian Ulmen. I trudno się temu dziwić. To nie tylko medialny konflikt czy jednostkowy przypadek – to symptom znacznie głębszego problemu, jakim jest przemoc seksualna oraz mizoginia zakorzeniona w strukturach społecznych. Ta sprawa powinna stać się impulsem do realnej refleksji i działania, a nie jedynie chwilowego oburzenia.
Przemoc, która nie jest wyjątkiem
Fernandes od lat zmaga się z sytuacją, w której ktoś tworzył fałszywe profile w jej imieniu, wykorzystując je do kontaktów z mężczyznami z jej otoczenia. W efekcie otrzymywała materiały pornograficzne, w tym obrazy typu deepfake generowane przez sztuczną inteligencję. Dziś mówi o „gwałcie cyfrowym” i podejmuje kroki prawne. Niezależnie od ostatecznych rozstrzygnięć, sama skala i charakter zarzutów pokazują, jak technologia może wzmacniać istniejące mechanizmy przemocy.
To jednak nie jest odosobniony przypadek. Przemoc wobec kobiet – zarówno fizyczna, psychiczna, jak i cyfrowa – narasta od lat. Mimo rosnącej świadomości społecznej i doświadczeń takich jak ruch #MeToo, systemowa ochrona ofiar wciąż pozostaje niewystarczająca.
Problem nie ma jednej twarzy
W debacie publicznej często pojawia się pokusa upraszczania i przerzucania odpowiedzialności. Kanclerz Friedrich Merz sugerował, że źródłem przemocy są „inne kultury” czy migranci. To nie tylko błędna diagnoza, ale i niebezpieczna narracja. Przemoc seksualna i mizoginia nie są „importowane” – są integralną częścią społeczeństw Zachodu i przejawiają się w codziennych zachowaniach ludzi niezależnie od pochodzenia.
To ważne również w kontekście społeczności LGBTIQ+. Często funkcjonuje przekonanie, że przestrzenie queerowe są wolne od seksizmu. To iluzja. Mizoginia nie kończy się tam, gdzie zaczyna się queerowość. Wręcz przeciwnie – może przyjmować subtelniejsze formy i być mniej zauważalna, szczególnie w środowiskach, gdzie kontakt z kobietami jest ograniczony.
Przemoc zaczyna się wcześniej, niż myślimy
Kluczowe jest zrozumienie, że przemoc seksualna nie zaczyna się od skrajnych aktów. Jej fundamentem są codzienne postawy: przekonanie o wyższości mężczyzn, seksistowskie żarty, uprzedmiotawianie kobiet czy próby kontrolowania ich zachowań. Stereotypy – jak te o „emocjonalności” kobiet czy ich „niekompetencji” – nie są niewinnymi opiniami. Tworzą klimat, w którym przemoc staje się możliwa i tolerowana.
To właśnie ten klimat prowadzi do eskalacji – od słów do czynów, od uprzedzeń do przemocy, aż po najbardziej skrajne formy, w tym zabójstwa kobiet.
Milczenie jako współudział
Jednym z najbardziej poruszających aspektów sprawy Fernandes jest fakt, że wielu mężczyzn z jej otoczenia miało kontakt z fałszywymi profilami, ale przez lata nikt jej o tym nie powiedział. To pokazuje skalę problemu milczenia. Brak reakcji nie jest neutralny – utrwala przemoc i chroni sprawców.
Dlatego konieczna jest zmiana postaw. Reagowanie na seksistowskie zachowania wśród znajomych. Krytyczne podejście do własnych uprzedzeń. Słuchanie doświadczeń kobiet – zwłaszcza tych marginalizowanych, w tym queerowych, transpłciowych czy należących do mniejszości etnicznych.
Co dalej?
Sprawa Fernandes nie jest jedynie medialnym epizodem. To moment, który może – i powinien – stać się punktem zwrotnym. Pytanie brzmi, czy społeczeństwo wykorzysta tę okazję do realnej zmiany, czy pozwoli, by temat stopniowo zniknął z agendy.
Jedno jest pewne: milczenie nie jest opcją. Wstyd powinien zmienić stronę – nie ofiary mają go odczuwać, lecz sprawcy. Tylko wtedy możliwe będzie stworzenie rzeczywistości, w której przemoc nie jest normą, lecz rzeczywistym wyjątkiem.





Komentarze