Skandal wokół Bethel Church. Oskarżenia o fałszywe proroctwa, manipulację i przemoc
- Newsroom Darius
- 5 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Wpływowy amerykański megakościół Bethel Church mierzy się z poważnym kryzysem wizerunkowym po publikacji wielogodzinnego materiału wideo ze świadectwami osób, które twierdzą, że padły ofiarą manipulacji, nadużyć duchowych i przemocy. Sprawa odbija się szerokim echem również poza USA – także w Polsce, gdzie duchowość i praktyki wspólnoty z Kalifornii inspirowały część środowisk charyzmatycznych.
Globalne imperium charyzmatyczne
Założony w 1954 r. Bethel Church od trzech dekad prowadzony jest przez Billa Johnsona. W tym czasie wspólnota przekształciła się w rozbudowaną strukturę obejmującą działalność muzyczną, wydawniczą oraz szkołę liderów – Bethel School of Supernatural Ministry. Placówka ta uczy praktyk charyzmatycznych, takich jak proroctwa, uzdrowienia czy „słyszenie Boga”.
Szkoła ma ponad 13 tys. absolwentów w przeszło stu krajach, co sprawiło, że model duchowości Bethel rozprzestrzenił się globalnie. Dużą rolę odgrywa w tym muzyka uwielbieniowa, eksportowana na cały świat jako nośnik określonej teologii i stylu modlitwy.
Inspiracje w Polsce
Ślady wpływu kalifornijskiej wspólnoty widoczne są również w Polsce. Jeden z liderów Bethel, Ben Armstrong, uczestniczył w ubiegłym roku w warszawskiej konferencji proroczej organizowanej przez Społeczność Chrześcijańską Północ.
Z Bethel związany był także znany polski ewangelizator Marcin Zieliński, który otwarcie mówił o kontaktach z liderami wspólnoty w Redding. Inspiracje działalnością Bethel wskazywano również przy organizacji wydarzenia „Jezus na Stadionie” z udziałem o. Johna Bashobory.
Samo przenikanie inspiracji protestanckich do środowisk katolickich nie jest zjawiskiem nowym. Wspólna wiara w Chrystusa i otwartość na działanie Ducha Świętego sprawiają, że podobne formy modlitwy pojawiają się w różnych tradycjach. Jednak obecny kryzys rodzi pytania o rozeznanie i odpowiedzialność liderów.
Oskarżenia wobec Shawna Bolza
Skandal wybuchł po publikacji w styczniu obszernego filmu ze świadectwami osób, które twierdzą, że zostały skrzywdzone w strukturach Bethel. W centrum oskarżeń znalazł się Shawn Bolz – jeden z najbardziej rozpoznawalnych „proroków” wspólnoty, autor książek i programów telewizyjnych.
Zarzuty dotyczą m.in. niewłaściwych zachowań o charakterze seksualnym wobec osób zależnych zawodowo. Liderzy Bethel przyznali, że wiedzieli o oskarżeniach już wcześniej, lecz – jak tłumaczą – nie byli pewni ich prawdziwości.
Fałszywe „objawienia”
Drugim, równie poważnym wątkiem są przyznania, że część „proroctw” była preparowana. Według relacji, Bolz podczas spotkań modlitewnych wywoływał z imienia i nazwiska osoby z sali, podając szczegóły z ich życia – co miało świadczyć o nadprzyrodzonym poznaniu.
Jak ujawniono, informacje te miały pochodzić z mediów społecznościowych, a nie – jak twierdzono – z objawienia Ducha Świętego. Mechanizm ten budował autorytet lidera i wzmacniał przekonanie o wyjątkowości wspólnoty.
Tragiczne konsekwencje
Jedno ze świadectw dotyczy kobiety, której podczas publicznej modlitwy „prorok” wskazał przyszłego męża jako „dar od Boga”. Małżeństwo szybko przerodziło się – według jej relacji – w relację pełną przemocy psychicznej i fizycznej. Po kilku latach kobieta uciekła z domu.
Kryzys zaufania
Sprawa podważa wiarygodność nie tylko jednej wspólnoty, lecz także szerzej – praktyk opartych na „słowach poznania” i spontanicznych proroctwach. Teologowie przypominają, że w chrześcijańskim rozumieniu charyzmaty mają służyć budowaniu wspólnoty, a nie promocji jednostek czy tworzeniu atmosfery sensacji.
Kryzys w Bethel Church pokazuje, jak łatwo duchowy autorytet może zostać wykorzystany do manipulacji. Dla wielu środowisk – również w Polsce – może to być moment refleksji nad granicami inspiracji i koniecznością krytycznego rozeznania.
źródło Tygodnik Powszechny



Komentarze