top of page

Rupert Everett o starzeniu się i karierze: „Sam sobie zaszkodziłem”

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 2 minut(y) czytania

Brytyjski aktor Rupert Everett przyznał, że z perspektywy czasu żałuje zaniedbań dotyczących zdrowia fizycznego, które – jego zdaniem – odbijają się na nim w wieku 67 lat.


W wywiadzie dla dziennika „The Guardian” gwiazdor filmu My Best Friend's Wedding stwierdził, że nie przykładał wystarczającej wagi do ćwiczeń poprawiających mobilność i elastyczność mięśni.


– Sam sobie zaszkodziłem. Teraz jestem przez to niemal kaleką. Nigdy nie chciało mi się wykonywać tych wszystkich ćwiczeń rozciągających, które są konieczne przy treningu siłowym. To było takie nudne – powiedział aktor.


Everett ocenił, że obecnie jego największym problemem zdrowotnym są dolegliwości związane z układem mięśniowo-szkieletowym. Przyznał również z charakterystycznym dla siebie dystansem, że dziś jest „pulchny”, choć stanowczo odrzucił sugestię, że w młodości był zbyt szczupły.


– Byłem kiedyś naprawdę przystojny. Miałem mięśnie. Wszystko – stwierdził.


Aktor zdradził także, że na początku kariery korzystał ze specjalnych wkładek i kostiumów modelujących sylwetkę. Jak wspomina, londyńscy projektanci przygotowali dla niego sztuczne łydki, barki oraz pośladki, które nosił nawet podczas występów aktorskich.

– Nikt nie miał pojęcia – powiedział.


Everett zdobył międzynarodową popularność pod koniec lat 90. dzięki rolom w takich produkcjach jak „Mój chłopak się żeni”, An Ideal Husband, The Importance of Being Earnest czy The Next Best Thing, w którym wystąpił u boku Madonna.


Wcześniej aktor przyznawał, że okres hollywoodzkich sukcesów okazał się krótszy, niż zakładał. Jak powiedział, błędnie sądził, że jego zawodowe powodzenie będzie trwało bez końca.


– Jak wielu ludzi, byłem przekonany, że ten sukces będzie trwał wiecznie. Kiedy się skończył, trudno było mi się do tego przystosować – wspominał.


Zapytany o radę dla młodszego siebie, Everett podkreślił znaczenie szacunku wobec publiczności.


Jego zdaniem aktorzy powinni pamiętać, że widzowie poświęcają swój czas i pieniądze, by ich oglądać, niezależnie od osobistych problemów czy zawodowych frustracji.


– Zawsze miałem poczucie, że gdzieś indziej toczy się jakieś lepsze, mityczne życie, którego nie doświadczam. To był mój problem – podsumował aktor.


źródło EW

Komentarze


bottom of page