top of page

Rodzina Kennedych ostro reaguje na decyzję Trumpa o zamknięciu Kennedy Center. „To upokorzenie i próba zawłaszczenia pamięci”

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 2 lut
  • 2 minut(y) czytania

Decyzja Donalda Trumpa o zamknięciu Kennedy Center na około dwa lata pod pretekstem „renowacji” wywołała gwałtowną reakcję rodziny Kennedych oraz środowisk artystycznych. Krytycy byłego prezydenta nie mają wątpliwości, że chodzi nie tylko o przebudowę budynku, lecz o próbę przykrycia narastającego bojkotu instytucji przez czołowych artystów, którzy odmawiają występów pod jego kierownictwem.


W weekend Trump ogłosił na platformie Truth Social, że Kennedy Center — które konsekwentnie nazywa „Trump Kennedy Center” — zostanie zamknięte na „mniej więcej dwa lata”, aby osiągnąć „najwyższy poziom sukcesu, piękna i wspaniałości” poprzez „budowę, rewitalizację i całkowitą przebudowę”. Zapowiedź natychmiast spotkała się z falą komentarzy, w tym ostrych słów ze strony potomków Johna F. Kennedy’ego.


Jack Schlossberg, wnuk JFK, napisał na platformie X, że Trump może „wziąć Kennedy Center dla siebie, zmienić nazwę, zamknąć drzwi, a nawet zburzyć budynek”, ale — jak podkreślił — nie jest w stanie zawłaszczyć dziedzictwa Kennedy’ego. W jego ocenie pamięć o byłym prezydencie żyje w działaniach obywateli sprzeciwiających się temu, co uznaje za nadużycia władzy.


Zdaniem krytyków Trumpa, zamknięcie Kennedy Center ma też bardzo praktyczny cel: ograniczenie kompromitacji wynikającej z faktu, że kolejni artyści rezygnują z występów w tej instytucji. W ostatnich miesiącach udział w wydarzeniach w Kennedy Center odwołali m.in. Lin-Manuel Miranda czy kompozytor Philip Glass. Komentatorzy kultury zwracają uwagę, że dla wielu twórców występowanie pod auspicjami administracji Trumpa jest nie do pogodzenia z ich wartościami.


Podobną interpretację zaproponowała Maria Shriver, siostrzenica JFK. W ironicznym wpisie na X zasugerowała, że decyzja o zamknięciu ośrodka to próba odwrócenia uwagi od masowych rezygnacji artystów po zmianach w zarządzaniu i nazwie instytucji. Jak napisała, zamiast przyznać, że nikt nie chce tam występować, Trump wybrał narrację o „przebudowie”, która ma uciszyć krytykę.


Głos zabrał również były kongresmen Joe Kennedy III, wnuk Roberta F. Kennedy’ego. Przypomniał, że Kennedy Center powstało jako „żywy pomnik” Johna F. Kennedy’ego, stworzony przez Kongres jako przestrzeń „dla ludzi i przez ludzi”, służąca celebrowaniu tego, co łączy Amerykanów. W jego ocenie obecne działania są bolesnym naruszeniem woli obywateli, ale jednocześnie nie definiują wielkości narodu. „To nie budynki decydują o wielkości kraju, lecz działania jego ludzi i przywódców” — podkreślił.



Komentarze


bottom of page