top of page

Ponad milion osób na Pride w Kolonii. Uczestnicy apelują o obronę praw osób LGBTQ+

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 19 godzin temu
  • 2 minut(y) czytania

Ponad milion osób na tegorocznym Christopher Street Day (CSD) w Kolonii – jednym z największych marszów równości w Europie. Tegoroczne wydarzenie odbywa się pod hasłem obrony praw osób LGBTQ+ w obliczu narastającej queerfobii i rosnących obaw przed ograniczaniem zdobytych wcześniej praw.


Jednym z uczestników jest 35-letni Martin z Gießen, znany w środowisku jako „Flirty Flamingo”. Ubrany w tęczowe barwy i niosący dmuchanego flaminga podkreśla, że dla niego to symbol społeczności LGBTQ+. Jak mówi, co roku uczestniczy w kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu marszach równości w całych Niemczech.


Martin wspomina, że coming out przed rodzicami przebiegł bez problemów. Ojciec miał jedynie poprosić go, aby kiedyś przedstawił swojego partnera rodzinie. Mimo wsparcia bliskich codzienność bywa jednak znacznie trudniejsza.


– Gdy noszę tęczowe ubrania, ludzie wyzywają mnie na ulicy, pokazują obraźliwe gesty, zdarza się, że boją się usiąść obok mnie w pociągu. Były sytuacje, kiedy obawiałem się, że na wyzwiskach się nie skończy – relacjonuje.


Jak podkreśla, w ostatnich latach nasiliły się uprzedzenia wobec osób LGBTQ+, a wzrost poparcia dla ugrupowań skrajnej prawicy sprawia, że coraz częściej zastanawia się, czy może bezpiecznie okazywać swoją tożsamość. Obawia się również, że część praw wywalczonych przez społeczność może zostać w przyszłości ograniczona.


Podobne nastroje panują wśród wielu uczestników wydarzenia. Drag queen Meryl Deep ocenia, że atmosfera wobec osób queer wyraźnie się pogorszyła.


Po raz pierwszy w CSD uczestniczył także minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul z CDU. Przyznał, że zdecydował się pojawić na wydarzeniu, ponieważ niepokoi go rosnąca liczba osób próbujących narzucać innym sposób życia.


W marszu udział bierze również wiele osób niebinarnych, transpłciowych oraz ich sojuszników. Hanni podkreśla, że dziś szczególnie ważne jest publiczne okazywanie obecności i obrona dotychczasowych osiągnięć ruchu na rzecz równych praw.


64-letni Ralf z Dortmundu przypomina, że w latach 80. i 90. życie osób LGBTQ+ było znacznie bardziej ukryte. Jego zdaniem obecność coraz większej liczby młodych ludzi na marszach daje nadzieję na utrzymanie dotychczasowych zmian społecznych.


Prawniczka Shanann, specjalizująca się w prawach osób transpłciowych, ostrzega, że doświadczenia Stanów Zjednoczonych pokazują, jak szybko prawa mniejszości mogą zostać ograniczone. Jej zdaniem konieczne jest dalsze zaangażowanie obywatelskie i aktywna obrona praw człowieka.


Uczestnicy zwracają również uwagę, że marsze równości organizowane są dziś nie tylko w największych miastach, ale coraz częściej także w mniejszych miejscowościach. Ich zdaniem lokalne inicjatywy odgrywają istotną rolę w budowaniu poczucia wspólnoty oraz przeciwdziałaniu wykluczeniu i przemocy wobec osób LGBTQ+.


źródło queer.de




Komentarze


bottom of page