Nie żyje Gloria Steinem. Ikona amerykańskiego feminizmu i sojuszniczka osób LGBTQ+ miała 92 lata
- Newsroom Darius
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Gloria Steinem, dziennikarka, organizatorka i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiego feminizmu, zmarła w wieku 92 lat. Przez dekady angażowała się również w walkę o równość osób LGBTQ+.
Steinem zmarła w środę w swoim domu w Nowym Jorku – poinformowano na jej profilach w mediach społecznościowych oraz na stronach jej fundacji. W komunikacie opublikowanym w czwartek przekazano, że odeszła spokojnie, w otoczeniu bliskich. Nie podano przyczyny śmierci.
Bliscy Steinem poprosili osoby, które chciałyby ją uhonorować, o przekazywanie datków na rzecz Gloria’s Foundation zamiast składania kwiatów.
Gloria Steinem urodziła się 25 marca 1934 roku w Toledo w stanie Ohio. W 1956 roku ukończyła Smith College i rozpoczęła pracę jako niezależna dziennikarka.
W 1963 roku przez 11 dni pracowała pod przykrywką jako Playboy Bunny dla magazynu Show. Efektem była dwuczęściowa publikacja „A Bunny’s Tale”, w której opisała niskie zarobki i seksistowskie traktowanie kobiet pracujących w klubie.
W 1968 roku pomogła założyć New York Magazine. Kilka lat później współtworzyła magazyn Ms., który zadebiutował w 1971 roku jako dodatek do New York, a rok później stał się samodzielnym czasopismem.
Zaangażowanie Steinem w prawa osób LGBTQ+ sięga początków współczesnego ruchu na rzecz ich równości.
W 1977 roku, na prośbę aktywistów, pojechała do Miami, gdzie trwała walka z kampanią Anity Bryant na rzecz uchylenia przepisów zakazujących dyskryminacji osób homoseksualnych w hrabstwie Dade.
W tym samym roku podczas konwencji American Association of University Women mówiła, że lesbijki są „najbardziej narażoną grupą kobiet”. Apelowała również, by słowo „lesbijka” stało się określeniem „tak samo honorowym jak każde inne”.
Steinem należała także do grona prominentnych osób wspierających Human Rights Campaign Fund w pierwszych latach działalności organizacji.
Jej relacja z tematyką transpłciowości była bardziej złożona. W 2013 roku Steinem odniosła się do niej w obszernym eseju opublikowanym w The Advocate.
Przypomniała wówczas, że magazyn Ms. opublikował w 1974 roku fragment autobiografii pisarki Jan Morris dotyczący jej tranzycji. Steinem określiła tę decyzję jako odważne dążenie do autentycznego życia.
Jednocześnie wspominała o napięciach, które pojawiły się w środowisku feministycznym. Część czytelniczek uważała, że feminizm może przedstawiać tranzycję jako sposób radzenia sobie z seksizmem. Steinem słyszała również od gejów i lesbijek żyjących pod tak silną presją homofobii, że niektórzy rozważali tranzycję z powodów niezwiązanych z ich tożsamością płciową.
Jej kontrowersyjny esej z 1977 roku dotyczący tych kwestii był później rozpowszechniany bez pierwotnego kontekstu. Steinem przyznała, że część osób transpłciowych odebrała go jako sprzeciw wobec samej tranzycji.
W 2013 roku jednoznacznie wyjaśniła, że nie sprzeciwia się tranzycji. Podkreśliła, że osoby transpłciowe żyją autentycznym życiem, a decyzje dotyczące ich zdrowia i leczenia powinny należeć wyłącznie do nich. Przyznała również, że rozumienie płci znacznie zmieniło się od lat 70., i przeprosiła za wcześniejsze wypowiedzi, które mogły sugerować brak pełnego poparcia.
Steinem wskazywała także na podobieństwa między doświadczeniami osób transpłciowych i kobiet, m.in. w obszarze dostępu do opieki zdrowotnej, molestowania i dyskryminacji w miejscu pracy. Równość prawna osób transpłciowych określiła jako jeden z najbardziej zaniedbywanych priorytetów ruchu LGBTQ+.
W 2013 roku prezydent Barack Obama uhonorował Steinem Prezydenckim Medalem Wolności, najwyższym cywilnym odznaczeniem Stanów Zjednoczonych.
Jak podkreśliła jej fundacja, Steinem działała na rzecz równości niemal do końca życia. Jej działalność dziennikarska i aktywistyczna uczyniła ją jedną z najważniejszych postaci amerykańskiego feminizmu drugiej połowy XX wieku, a jej wieloletnie wsparcie dla osób LGBTQ+ sprawiło, że pozostawała również ważną sojuszniczką społeczności queer.
źródło The Advocate Magazine



Komentarze