top of page

Nie każda rzekoma obrona krzyża jest jego obroną realną

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 1 minut(y) czytania

W sprawie incydentu w Szkole Podstawowej w Kielnie, gdzie nauczycielka zdjęła ze ściany krzyż i wrzuciła go do kosza, pojawiają się nowe ustalenia. Jak wynika z relacji lokalnych dziennikarzy, zdarzenie zostało nagłośnione i wykorzystane w sporze politycznym przez środowiska prawicowe, co doprowadziło do eskalacji emocji i hejtu.


Tomasz Terlikowski, przyznał, że jego pierwotna ocena była oparta na niepełnych informacjach i przeprosił nauczycielkę za zbyt ostry ton. Podkreślił jednak, że wyrzucenie krzyża do kosza – niezależnie od tego, czy był to plastikowy rekwizyt – było błędem i naruszeniem symbolicznych granic.


Jednocześnie Terlikowski skrytykował ujawnienie danych osobowych nauczycielki oraz organizowanie protestów pod szkołą, wskazując, że działania te doprowadziły do nagonki i nie mają nic wspólnego z chrześcijańskimi wartościami. Jego zdaniem sprawa została „skandalicznie rozdmuchana” i użyta do budowania politycznej narracji.


Zaznaczył również, że zgodnie z polskim prawem krzyże mogą wisieć w szkołach i urzędach, choć nie jest to obowiązkowe. Dodał, że obrona krzyża poprzez dezinformację, hejt i presję polityczną szkodzi zarówno chrześcijaństwu, jak i samemu symbolowi, który – jak podkreślił – powinien łączyć, a nie dzielić.


źródło Więź Magazyn

Komentarze


bottom of page