top of page

NBA i świat sportu pogrążone w żałobie. Nie żyje Jason Collins

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 13 maj
  • 2 minut(y) czytania

Świat koszykówki pogrążył się w żałobie po śmierci Jasona Collinsa. Były zawodnik NBA zmarł w wieku 47 lat po walce z guzem mózgu. Informację przekazała jego rodzina, podkreślając, że Collins do końca pozostawał symbolem odwagi, autentyczności i inspiracją dla milionów ludzi na całym świecie.


Collins przez 13 sezonów występował w NBA, jednak największe sukcesy odnosił w barwach Brooklyn Nets, wcześniej funkcjonujących jako New Jersey Nets. Reprezentował klub przez osiem sezonów i odegrał kluczową rolę w drużynie, która w latach 2002 i 2003 dwukrotnie z rzędu awansowała do finałów Konferencji Wschodniej.


W oficjalnym oświadczeniu organizacja Nets podkreśliła, że Collins był kimś znacznie więcej niż tylko solidnym zawodnikiem:

„Jason był stałym elementem naszej szatni – bezinteresownym, twardym i niezwykle szanowanym przez kolegów z drużyny, trenerów i pracowników klubu. Jego wpływ wykraczał daleko poza parkiet”.

Klub zaznaczył również, że Collins potrafił jednoczyć ludzi i pozostanie na zawsze częścią rodziny Nets.


Jason Collins przeszedł do historii sportu w 2013 roku, kiedy jako pierwszy aktywny zawodnik jednej z największych lig sportowych Ameryki Północnej publicznie ujawnił się jest gejem. Jego coming out odbił się szerokim echem nie tylko w środowisku koszykarskim, ale także w całym świecie sportu i popkultury.


Sam Collins wielokrotnie podkreślał później, że decyzja o życiu w zgodzie ze sobą była jedną z najważniejszych w jego życiu.

„Ostatnie dwanaście lat od mojego coming outu to najlepsze lata mojego życia. Życie jest o wiele lepsze, kiedy po prostu jesteś sobą” – mówił w jednym z wywiadów pod koniec ubiegłego roku.

Jego odwaga otworzyła drogę kolejnym sportowcom do publicznego mówienia o swojej orientacji seksualnej i przyczyniła się do większej otwartości oraz inkluzywności w sporcie zawodowym.


Hołd Collinsowi oddał również komisarz NBA Adam Silver. W specjalnym komunikacie podkreślił ogromny wpływ byłego koszykarza na środowisko sportowe.

„Jason Collins pomógł uczynić NBA, WNBA i cały świat sportu bardziej inkluzywnym i otwartym dla przyszłych pokoleń. Będzie pamiętany nie tylko jako człowiek przełamujący bariery, ale także dzięki swojej życzliwości i człowieczeństwu”.

Silver przekazał również kondolencje mężowi Collinsa, producentowi filmowemu Brunson Green, oraz całej rodzinie i bliskim zmarłego.


We wrześniu ubiegłego roku Jason Collins ujawnił, że zmaga się z nowotworem mózgu. Poddał się eksperymentalnej terapii w Singapurze, która początkowo przyniosła poprawę. Niestety choroba powróciła.


Mimo trudnej diagnozy Collins zachowywał charakterystyczny dla siebie spokój i determinację. Porównywał walkę z rakiem do rywalizacji na parkiecie NBA.

„Jako sportowiec uczysz się nie panikować w takich momentach. Takie karty dostałem. Dla mnie to brzmi jak: Wyjdź i graj przeciwko Shaqowi” – mówił, nawiązując do pojedynków z legendarnym Shaquille O'Neal.

Szczególnie poruszający jest fakt, że Collins zmarł zaledwie rok po ślubie ze swoim wieloletnim partnerem Brunsonem Greenem. Ich związek był symbolem zmian zachodzących w świecie profesjonalnego sportu oraz rosnącej akceptacji dla różnorodności.

Rodzina zmarłego w pożegnalnym oświadczeniu napisała:

„Jason zmienił życie wielu ludzi w sposób, którego sam być może nigdy do końca nie był świadomy. Był inspiracją zarówno dla tych, którzy go znali, jak i dla tych, którzy podziwiali go z daleka”.

Śmierć Jasona Collinsa to ogromna strata nie tylko dla NBA, ale także dla całego świata sportu. Pozostanie zapamiętany jako zawodnik, który miał odwagę być sobą i dzięki temu zmienił życie wielu ludzi.




Komentarze


bottom of page