top of page

Między ekranem a rzeczywistością: dlaczego pokolenie Z wraca do analogu

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 4 godziny temu
  • 2 minut(y) czytania

Komentarz redaktorki SIEGESSÄULE, Selina Hellfritsch


Analogowe czy cyfrowe? Jeszcze niedawno odpowiedź wydawała się oczywista: przyszłość należy do technologii cyfrowych. Dziś jednak obserwujemy wyraźny zwrot. Aparaty analogowe wracają do łask, gramofony konkurują z platformami streamingowymi, a papierowe ziny i notatniki zastępują nieskończone scrollowanie aplikacji takich jak Instagram czy TikTok. Szczególnie pokolenie Z coraz częściej próbuje ograniczyć swoją obecność online.


„Analogowy rok” i cyfrowe zmęczenie


Trend ten urósł do rangi zjawiska kulturowego. W mediach społecznościowych mówi się o „Roku Analogu 2026”, a magazyn Cosmopolitan promuje koncepcję „analogowej torby” – zestawu przedmiotów takich jak książka, dziennik, długopis czy robótka ręczna, które mają pomóc oderwać się od ekranu.


Paradoks polega na tym, że nawet te analogowe praktyki są dokumentowane i publikowane online. Filmy typu „get ready with me” pokazują, jak przygotować taką torbę, wpisując się w ten sam cyfrowy ekosystem, od którego użytkownicy próbują uciec.


Ucieczka od uzależnienia


Za tym trendem stoi coś więcej niż chwilowa moda. Coraz więcej osób – zwłaszcza młodych – doświadcza realnego zmęczenia mediami społecznościowymi. Platformy należące do Meta Platforms są krytykowane za model biznesowy oparty na gromadzeniu danych, algorytmicznej selekcji treści i nieustannym bombardowaniu reklamami.


Efekt? Użytkownicy stają się „chronicznie online”, próbując nadążyć za tempem informacji, co prowadzi do przeciążenia i wypalenia. Psychologicznie wpisuje się to w szerszy trend: w czasach niepewności i kryzysów społecznych ludzie zwracają się ku nostalgii i prostszym formom doświadczenia świata.


Coraz częściej można usłyszeć zdanie: kiedyś uciekaliśmy do internetu od rzeczywistości – dziś uciekamy od internetu, wracając do analogu.


Perspektywa queerowa


Dla społeczności LGBTQ+ sytuacja jest bardziej złożona. Internet przez lata pełnił funkcję przestrzeni bezpiecznej – szczególnie dla osób, które nie miały dostępu do lokalnych społeczności queerowych. W czasie pandemii COVID-19 wiele osób znalazło wsparcie i poczucie przynależności właśnie online.


Relacje budowane w sieci, zwłaszcza w środowiskach queerowo-feministycznych, miały ogromne znaczenie edukacyjne i tożsamościowe. Dlatego całkowite odrzucenie świata cyfrowego nie jest ani możliwe, ani pożądane.


Co więcej, przestrzeń online pozostaje kluczowa dla osób zmarginalizowanych i z niepełnosprawnościami – umożliwia dostęp do społeczności, informacji i wsparcia, które w świecie offline bywają ograniczone.


Równowaga zamiast ucieczki


Powrót do analogu nie powinien być rozumiany jako całkowite odcięcie się od technologii. Bardziej trafne jest myślenie o nim jako o próbie odzyskania równowagi. Analogowe aktywności – czy to pisanie ręczne, czy słuchanie muzyki z winyli – oferują coś, czego często brakuje w świecie cyfrowym: skupienie, materialność i poczucie czasu płynącego wolniej.


Jednocześnie nie można ignorować roli internetu jako narzędzia integracji i komunikacji. Kluczowe wyzwanie polega więc nie na wyborze „albo–albo”, lecz na świadomym łączeniu obu światów.


Co dalej?


Czy „trend analogowy” okaże się trwały? Na to pytanie nie ma jeszcze odpowiedzi. Możliwe, że jest to jedynie reakcja na przesyt cyfrowy. Ale równie możliwe, że obserwujemy początek głębszej zmiany w sposobie, w jaki korzystamy z technologii.


Jedno jest pewne: rośnie potrzeba bardziej ludzkiego, mniej algorytmicznego doświadczenia świata. A to oznacza, że przyszłość nie będzie ani całkowicie cyfrowa, ani całkowicie analogowa – lecz hybrydowa, kształtowana przez świadome wybory użytkowników.

Komentarze


bottom of page