top of page

Max Landis, którego kariera legła w gruzach podczas ruchu MeToo, powraca z filmem „GI Joe” w Paramount.

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 3 minut(y) czytania

Studio należące do David Ellison pracuje nad nową adaptacją kinową marki zabawek Hasbro – chodzi o franczyzę G.I. Joe – i zdecydowało się rozwijać projekt dwutorowo.


Z jednej strony do przygotowania treatmentu zatrudniono Maxa Landisa, scenarzystę, który w drugiej połowie lat 2010. został odsunięty od głównego nurtu Hollywood w następstwie oskarżeń o niewłaściwe zachowania w okresie apogeum ruchu MeToo. Z drugiej – studio zaangażowało Danny McBride, twórcę i gwiazdę serialu The Righteous Gemstones, do pracy nad oddzielnym scenariuszem projektu „Joe”. Według części źródeł planem jest połączenie elementów obu wersji w jedną spójną historię, choć przedstawiciel studia twierdzi, że to dwa niezależne przedsięwzięcia.


Rzadkie, ale nie bez precedensu


Równoległe rozwijanie dwóch scenariuszy do jednego IP nie jest codzienną praktyką, lecz zdarzało się w erze intensywnej eksploatacji franczyz w latach 2010. W przeszłości studia testowały konkurencyjne wizje przy wysokobudżetowych rebootach, zanim zdecydowały, która koncepcja trafi do realizacji – albo łączyły wybrane elementy w finalnej wersji. W przypadku Paramount podobne podejście stosowano przy rozwijaniu marek takich jak Transformers czy Star Trek, gdzie powstawało kilka równoległych koncepcji, w tym pomysł crossovera z G.I. Joe.


Producentem stojącym za dotychczasowymi filmami z serii G.I. Joe jest Lorenzo di Bonaventura.


Kontrowersje wokół Landisa


Najwięcej uwagi przyciąga jednak zatrudnienie Landisa. Syn reżysera John Landis zdobył rozpoznawalność jako autor scenariusza do „Chronicle” (2012) w reżyserii Josh Trank, w którym wystąpił m.in. Michael B. Jordan. Napisał także „Bright” dla Netflix z Will Smith i Joel Edgerton, jeden z pierwszych wysokobudżetowych hitów platformy.


W 2019 r. publikacje medialne, w tym szeroko komentowany artykuł The Daily Beast, przytoczyły relacje kobiet oskarżających Landisa o przemoc emocjonalną i seksualną. W konsekwencji stracił reprezentację (m.in. w CAA), a rozwijane projekty upadły. Nie postawiono mu zarzutów karnych. W późniejszych wypowiedziach wideo Landis mówił o „toksycznych” zachowaniach w relacjach i przyznał się do poważnych błędów, jednocześnie próbując odbudować obecność twórczą, głównie w internecie.


Decyzja o ponownym zaangażowaniu go przy dużym IP wpisuje się w szerszą debatę o tym, czy i kiedy twórcy, wobec których wysuwano poważne oskarżenia, powinni otrzymywać kolejne szanse w głównym nurcie branży.


Wzorzec ryzykownych powrotów


Operacje kierowane przez Ellisona – od Skydance po obecne struktury Paramount – już wcześniej zatrudniały postaci, które budziły kontrowersje. W przeszłości do Skydance dołączył były szef Pixara John Lasseter po odejściu z Pixar w następstwie zarzutów o niewłaściwe zachowania wobec pracowników. Niedawno ogłoszono też plan dystrybucji „Rush Hour 4”, co oznaczałoby powrót reżysera Brett Ratner, który w 2017 r. został oskarżony przez kilka kobiet o molestowanie seksualne.


Dla krytyków to sygnał, że studio jest gotowe podejmować reputacyjne ryzyko, jeśli uzna, że dana osoba może wnieść komercyjną wartość do projektu. Zwolennicy takiego podejścia argumentują natomiast, że branża powinna dopuszczać możliwość powrotu do pracy w sytuacji, gdy nie zapadły wyroki sądowe, a dana osoba deklaruje zmianę zachowania.


Równoległa ścieżka: McBride


Zaangażowanie McBride’a stanowi kontrapunkt dla wyboru Landisa. Twórca współodpowiadał za seriale HBO o wyrazistym, satyrycznym tonie, a także współtworzył współczesną trylogię „Halloween” oraz „The Exorcist: Believer”. Jego doświadczenie łączy komediową przesadę z gatunkowym rzemiosłem, co może sugerować, że studio rozważa różne tonacje dla G.I. Joe – od bardziej ironicznej po poważniejszą.


Szerszy kontekst strategiczny


Równolegle Paramount przechodzi głęboką transformację po zmianach właścicielskich i presji finansowej. Studio sygnalizuje koncentrację na dużych, rozpoznawalnych markach (IP) oraz projektach o potencjale franczyzowym. W takim modelu decyzje personalne – zwłaszcza te obarczone kontrowersjami – są natychmiast odczytywane jako wskaźnik kultury organizacyjnej i kierunku strategicznego.


Na tym etapie nie ma jasności, czy oba projekty G.I. Joe faktycznie zostaną scalone, czy też jeden z nich zostanie porzucony. Pewne jest natomiast, że samo zatrudnienie Landisa już wywołało dyskusję w branży – nie tylko o przyszłości tej konkretnej marki, ale o standardach odpowiedzialności i granicach „drugich szans” w Hollywood.


Komentarze


bottom of page