top of page

Laverne Cox ujawnia, dlaczego jej brat bliźniak „nie rozmawia” z matką i dlaczego wybaczyła jej lata znęcania się.

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 2 minut(y) czytania

Aktorka i aktywistka LGBTQ+ Laverne Cox po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o przemocy, zaniedbaniach i traumach, których doświadczała w dzieciństwie. W rozmowie z magazynem „People”, promującej jej nową autobiografię „Transcendent”, gwiazda podkreśliła jednak, że mimo bolesnej przeszłości udało jej się odbudować relację z matką.


54-letnia aktorka, znana przede wszystkim z serialu „Orange Is the New Black”, ujawnia w książce szczegóły dorastania jako transpłciowa dziewczynka w konserwatywnym środowisku. Jak wspomina, od najmłodszych lat słyszała, że jest chłopcem, choć sama była przekonana o swojej kobiecej tożsamości.


– Kwestionowałam wszystko wokół siebie, ponieważ wszyscy mówili mi, że jestem chłopcem, a ja wiedziałam, że jestem dziewczynką – powiedziała Cox.


W swojej autobiografii opisuje m.in. przemoc słowną, zaniedbania emocjonalne, pobyt w sierocińcu oraz doświadczenia związane z tzw. terapią konwersyjną. Aktorka przyznała, że przez wiele lat nie była gotowa publicznie mówić o tych wydarzeniach.


– Chciałam chronić moją matkę. Przez długi czas udawałam, że to wszystko się nie wydarzyło. Musiałam zmierzyć się z prawdą o tym, co przeżyłam i jak bardzo mnie to ukształtowało – wyjaśniła.


Pomimo trudnych doświadczeń Cox podkreśla, że jej spojrzenie na matkę zmieniło się wraz z upływem czasu.


– Mój brat nie utrzymuje z nią kontaktu, ale ja doszłam do miejsca, w którym rozumiem, że robiła wszystko najlepiej, jak potrafiła. Moja matka nie jest złoczyńcą. Bardzo ją kocham, ale jednocześnie znam jej ograniczenia. Dlatego staram się wyznaczać zdrowe granice – powiedziała.

Aktorka zwróciła również uwagę na problem traumy międzypokoleniowej w swojej rodzinie. Jak opowiada, jej dziadek wychowywał się w warunkach skrajnej przemocy rasowej na amerykańskim Południu, co później wpłynęło na kolejne pokolenia.


– Przemoc była przekazywana dalej. Moja matka również ją powielała. Wierzę jednak, że mój brat i ja przerwaliśmy ten cykl. Nie musimy być definiowani przez przemoc, której doświadczyliśmy – podkreśliła.


Zdaniem Cox proces zdrowienia nie polega na zapomnieniu o przeszłości, lecz na zaakceptowaniu prawdy i przejęciu odpowiedzialności za własne życie.


– Są dni, kiedy jestem bardziej odporna, i takie, kiedy emocje wracają ze zdwojoną siłą. Opowiadam te historie, bo mam nadzieję, że ktoś dzięki nim poczuje się mniej samotny – powiedziała.


Aktorka dodała, że dziś potrafi spojrzeć z większą czułością na samą siebie jako dziecko.

– W każdym z nas nadal żyje małe dziecko. Dziś darzę tę dziewczynkę miłością, ponieważ potrafię ją lepiej dostrzec – zaznaczyła.


Książka „Transcendent”, będąca osobistą autobiografią Laverne Cox, trafi do sprzedaży 9 czerwca.

Komentarze


bottom of page