„Kupmy Grenlandię”? Geografia kontra polityczna retoryka
- Newsroom Darius
- 10 sty
- 1 minut(y) czytania
Donald Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone „muszą kupić Grenlandię”, ponieważ „nie chcą mieć Rosji za sąsiada”. Wypowiedź szybko wywołała falę komentarzy – głównie ironicznych – zwracających uwagę na elementarny fakt geograficzny, który zdaje się przeczyć tej argumentacji.
USA już dziś mają Rosję niemal „za miedzą”. Alaska i rosyjska Czukotka oddzielone są Cieśniną Beringa, a leżące pośrodku Wyspy Diomedesa dzieli zaledwie około 2,4 mili. Przy dobrej pogodzie mieszkańcy obu stron mogą się dosłownie zobaczyć, a granica amerykańsko-rosyjska przebiega tam na wyciągnięcie ręki.
Krytycy wskazują, że narracja o Grenlandii jako sposobie na uniknięcie bliskości z Rosją opiera się bardziej na efektownym haśle niż na realiach geograficznych i strategicznych. W ich opinii to przykład politycznej retoryki, która liczy na brak powszechnej wiedzy, a nie na spójność argumentów.
Dyskusja wokół Grenlandii – jej znaczenia strategicznego, surowców i położenia w Arktyce – jest poważna i wielowątkowa. Jednak sprowadzanie jej do tezy o „unikaniu rosyjskiego sąsiedztwa” wielu komentatorom wydaje się bardziej popisem mapowej ignorancji niż przemyślaną analizą geopolityczną.




Komentarze