top of page

Kontrowersje wokół filmu „Melania”. Hollywood pyta o polityczne motywy Amazona

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 5 dni temu
  • 1 minut(y) czytania

Budżet promocyjny dokumentu „Melania” w wysokości 35 milionów dolarów wywołał poruszenie w Hollywood. To kwota nawet dziesięciokrotnie wyższa niż wydatki marketingowe wielu innych głośnych i nagradzanych filmów dokumentalnych, co skłoniło branżę do zadawania niewygodnych pytań o prawdziwe intencje stojące za tak agresywną kampanią.


W środowisku filmowym coraz częściej pojawiają się wątpliwości, czy tak duże nakłady nie są próbą politycznego manewru ze strony Amazona. Krytycy sugerują, że koncern może starać się przypodobać administracji prezydenckiej, w czasach gdy – jak podkreślają komentatorzy – Biały Dom chętnie nagradza sojuszników, a jednocześnie bezlitośnie karze krytyków.


„To nie jest standardowa strategia promocyjna dla dokumentu” – mówi jeden z producentów cytowanych nieoficjalnie przez media branżowe. „Przy takich kwotach trudno nie zastanawiać się, czy chodzi wyłącznie o widownię”.


Dla porównania, wiele uznanych dokumentów z ostatnich lat – nawet tych nominowanych do Oscarów – dysponowało budżetami marketingowymi rzędu kilku milionów dolarów lub mniej. W tym kontekście kampania „Melanii” jawi się jako ewenement, który zdaniem części obserwatorów bardziej przypomina inwestycję polityczną niż czysto filmową.


Amazon nie odniósł się bezpośrednio do zarzutów, podkreślając jedynie, że film jest „ważnym projektem o globalnym znaczeniu”. Jednak w Hollywood coraz głośniej mówi się o zacieraniu granic między rozrywką, władzą i korporacyjnymi interesami.


Sprawa wpisuje się w szerszą debatę o roli gigantów technologicznych w życiu publicznym oraz o tym, czy ich decyzje biznesowe – zwłaszcza w obszarze kultury i mediów – są wolne od kalkulacji politycznych. W przypadku „Melanii” pytanie nie brzmi już, czy film odniesie sukces artystyczny, lecz jaką cenę – i w jakiej walucie – zapłacono za jego wyjątkowe wsparcie.

Komentarze


bottom of page