top of page

Kielno: jak szkolna zabawka stała się „profanacją”, a nauczycielka celem nagonki

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 2 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Sprawa rzekomej „profanacji krzyża” w Szkole Podstawowej w Kielnie coraz wyraźniej pokazuje, jak łatwo lokalny incydent może zostać zamieniony w ogólnopolską aferę ideologiczną. Z relacji mieszkańców okolicy wyłania się obraz zdarzeń znacząco odbiegający od narracji prezentowanej przez część polityków i środowisk skrajnie religijnych.


Według tych informacji dzieci przyniosły do szkoły plastikowy krzyż – najprawdopodobniej wydrukowany na drukarce 3D – który traktowały jak zabawkę. Przekazywały go sobie podczas lekcji, a nawet rzucały nim, zakłócając zajęcia. Nauczycielka, pani Paulina K-D., poirytowana sytuacją, odebrała przedmiot i wyrzuciła go do kosza. Była to typowa reakcja pedagoga na zabawkę przeszkadzającą w prowadzeniu lekcji.


Jedno z dzieci – według relacji ministrant z katolickiej rodziny – po powrocie do domu poinformowało rodziców, że nauczycielka „sprofanowała krzyż”. Bez weryfikowania okoliczności sprawy rodzice mieli natychmiast zainterweniować u władz gminy Szemud, uruchamiając lawinę skarg, doniesień i emocjonalnych reakcji.


W krótkim czasie sprawa została przejęta przez polityków i aktywistów znanych z wojny kulturowej. Do Kielna przyjechali m.in. działacze skrajnej prawicy, zorganizowano protesty „w obronie chrześcijańskich wartości”, a w mediach społecznościowych ruszyła fala hejtu wobec nauczycielki. Wypowiedzi publiczne – w tym komentarze znanych publicystów katolickich – zaczęły przedstawiać ją jako wrogą religii ateistkę, dopuszczającą się świadomej profanacji.


Problem polega na tym, że z opisywanego zdarzenia trudno wywieść znamiona znieważenia przedmiotu kultu religijnego. Plastikowa zabawka, używana przez dzieci w trakcie lekcji, nie jest automatycznie obiektem sakralnym. Reakcja nauczycielki nie wygląda na akt wrogości wobec wiary, lecz na zwykłą próbę utrzymania porządku w klasie.


Mimo to presja polityczna i medialna doprowadziła do zawieszenia nauczycielki i wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Sprawa stała się kolejnym przykładem, jak szkoła publiczna – zamiast być neutralną przestrzenią edukacyjną – staje się polem walki ideologicznej dorosłych.


Incydent z Kielna wzmacnia argumenty środowisk świeckich, które od lat wskazują, że obecność religii w szkołach publicznych generuje konflikty światopoglądowe, w które wciągane są dzieci i nauczyciele. Wprowadzenie religii do szkół na mocy Konkordatu miało uspokajać napięcia – w praktyce często je zaostrza.


W tej historii najbardziej uderzające jest to, jak szybko pedagogiczna sytuacja została przekształcona w polityczną nagonkę. I jak łatwo, bez sprawdzenia faktów, jednego nauczyciela można uczynić symbolem „ataku na wiarę”, zamiast zapytać, czy szkoła nie powinna pozostać miejscem nauki, a nie ideologicznych demonstracji.

Komentarze


bottom of page