Johnny Sibilly publikuje viralowe zdjęcia pocałunków ze swoim chłopakiem
- Newsroom Darius
- 4 dni temu
- 2 minut(y) czytania

Aktor Johnny Sibilly ponownie przyciąga uwagę fanów – tym razem za sprawą viralowych zdjęć i nagrań, na których całuje swojego partnera, Phillip Davis. Gwiazda serialu Hacks otwarcie mówi o swoim związku i nie ukrywa dumy z miłości, którą dzieli z ukochanym.
Para świętowała niedawno drugą rocznicę związku, publikując w mediach społecznościowych kompilację namiętnych pocałunków. Materiał szybko zdobył popularność, wpisując się w trend wcześniejszych viralowych momentów – jak choćby ich gorące wideo z festiwalu Coachella, które rozgrzało internet w ubiegłym roku.
Sibilly podkreśla, że dzielenie się uczuciami ma dla niego głębszy sens, zwłaszcza w kontekście wyzwań, przed którymi stoją dziś osoby queer. Aktor zaznacza, że widoczność i autentyczność są kluczowe: queerowa miłość zasługuje na taką samą normalizację jak każda inna – a czasem, jak żartuje, bywa nawet bardziej ekscytująca.
Nie brakuje też jego charakterystycznego humoru. Sibilly otwarcie zachęca innych: „Trzeba całować swojego chłopaka – w przeciwnym razie po co w ogóle być w związku?”. Wygląda na to, że publiczne okazywanie uczuć (PDA) pozostanie stałym elementem jego relacji.
Równolegle aktor rozwija swoją karierę. Ostatni sezon „Hacks” jest już dostępny na HBO Max, a Sibilly przygotowuje się do nowej roli w queerowym thrillerze grozy „I'm Gonna Kill You”. Produkcja, wyreżyserowana przez Andrew Chappelle i realizowana przez Juxtapose Studio, opowiada o grupie queerowych bohaterów próbujących przetrwać w dystopijnej rzeczywistości.
W obsadzie znaleźli się także m.in. Brandon Black, Michael Graceffa oraz Angus O'Brien. Film łączy elementy napięcia, relacji międzyludzkich i zmysłowej estetyki – jak zapowiada Sibilly, widzowie mogą spodziewać się zarówno emocji, jak i odważniejszych scen.
Dla aktora szczególnie ważna jest możliwość pracy z innymi queerowymi twórcami. Jak podkreśla, obserwowanie ich sukcesów i wspólne tworzenie to jedna z największych wartości w branży.
Johnny Sibilly pokazuje więc, że można jednocześnie odnosić sukcesy zawodowe i otwarcie celebrować życie prywatne – bez kompromisów i bez przepraszania za to, kim się jest.


Komentarze