John Oliver znów uderza w „business daddy” po megafuzji w Hollywood
- Newsroom Darius
- 9 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Prowadzący program Last Week Tonight with John Oliver od lat słynie z tego, że bezlitośnie wyśmiewa właścicieli swojej stacji. Regularnie nazywa ich „business daddy” – biznesowym tatusiem. Teraz może mieć nowego.
Na początku niedzielnego odcinka Oliver skomentował doniesienia o przejęciu właściciela HBO przez nowy podmiot:
– Wygląda na to, że możemy mieć nowego business daddy. Jeśli mogę zacytować każdego, kto przypadkiem usiadł na pilocie od Roku: „O cholera, jestem w Paramount. Jak się stąd wydostać?”
To reakcja na informację, że Paramount Global niespodziewanie przebił ofertę Netflix i zawarł umowę przejęcia Warner Bros. Discovery – właściciela HBO – w transakcji wartej 110 miliardów dolarów. Netflix wycofał się po tym, jak firma kierowana przez David Ellison podniosła ofertę do 31 dolarów za akcję.
Żarty z Paramount+ i niepewna przyszłość
W dalszej części programu Oliver kpił z niskiej oglądalności serwisu Paramount+, nawiązując do tematu odcinka o policyjnych kamerach nasobnych:
– Nie ma sensu, by policja gromadziła tysiące godzin nagrań, których nikt nigdy nie obejrzy. Zwłaszcza że wszyscy wiemy, że to jest robota Paramount+.
Dodał też pół żartem, pół serio:
– Co oni zrobią? Przejmą nas i od razu skasują program? Pytam całkiem poważnie.
Na razie nie wiadomo, czy nowe kierownictwo – jeśli transakcja zostanie zatwierdzona – pozwoli Oliverowi nadal tak swobodnie żartować z właścicieli.
Historia „palonych mostów”
To nie pierwszy raz, gdy Oliver publicznie drwi z korporacyjnych zwierzchników.
W 2019 roku ostro krytykował ówczesnego właściciela HBO, firmę AT&T, za „fatalne” usługi telefoniczne. W 2022 roku, po przejęciu przez Discovery kierowane przez David Zaslav, stwierdził, że ma „mgliste poczucie, że palę swoją stację dla pieniędzy z ubezpieczenia”.
Kilka miesięcy później wyśmiewał kolejne rebrandingi platformy streamingowej, gdy HBO Max zmieniło nazwę na Max:
– Nasz business daddy podkręcił czyszczenie treści i wyrzucił całe „HBO” z nazwy.
Niedawno żartował też, że nie wie, czy jego nowym „tatusiem” będzie Paramount czy Netflix. – To jak „Mamma Mia!”, tylko mniej zabawnie i zdecydowanie mniej seksownie – mówił, przepraszając przy okazji Netflix za wcześniejsze kpiny z jego katalogu.
Co dalej z Oliverem?
Kontrakt Olivera obowiązuje do końca roku. Ewentualne przejęcie może więc oznaczać nowy rozdział – albo kolejną rundę żartów z zarządu.
Jedno wydaje się pewne: niezależnie od tego, kto ostatecznie będzie „business daddy”, Oliver raczej nie zamierza przestać go publicznie roastować.

Komentarze