top of page

Jimmy Kimmel kpi z Trumpa po ataku na show Bad Bunny’ego podczas Super Bowl

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 10 lut
  • 2 minut(y) czytania

Jimmy Kimmel w poniedziałkowym wydaniu programu „Jimmy Kimmel Live!” ostro — i jak zwykle bezlitośnie — skomentował krytyczną opinię Donalda Trumpa na temat występu Bad Bunny’ego podczas przerwy Super Bowl. Komik nie tylko zacytował byłego prezydenta, ale też bez trudu obnażył hipokryzję jego moralnych oburzeń.


„Bad Bunny dostał złą recenzję od naszego złego prezydenta, niestety” — zaczął Kimmel. Następnie przytoczył wpis Trumpa, w którym ten nazwał show „absolutnie strasznym”, „jednym z najgorszych w historii” oraz „obrazą wielkości Ameryki”. Trump skrytykował również fakt, że „nikt nie rozumie ani słowa”, co artysta mówi, a taniec określił jako „obrzydliwy, szczególnie dla małych dzieci oglądających transmisję w USA i na całym świecie”.


Kimmel nie przepuścił takiej okazji. „To mówi człowiek, który zapłacił aktorce porno za milczenie o tym, że spankowała go magazynem z jego własną twarzą na okładce” — skwitował, wywołując salwy śmiechu publiczności.


Prowadzący uderzył także w konserwatywną alternatywę dla oficjalnego występu — tzw. „All American Halftime Show” organizowany przez Turning Point USA. Kimmel zażartował, że TPUSA powinna była zamiast tego „zorganizować Kristi Noem strzela do swojego szczeniaka Bowl, bo to, co pokazali, nie było dobrym programem”.


„[Konserwatyści] ciągle narzekają, jak wszystko jest złe — a potem robią to jeszcze gorzej” — dodał Kimmel. „I nie dość, że gorzej, to jeszcze w jortach”. Jak zauważył, Fox News było zachwycone występem, podobnie jak sama organizacja Turning Point.


Program pokazał też fragment rozmowy w Fox News, w której przedstawiciel TPUSA zapowiedział, że planują „kolejny halftime show dla kraju w przyszłym roku”.


„W przyszłym roku wystąpi Lara Trump z cover bandem Teda Nguyena” — zażartował Kimmel. „W końcu robią to dla kraju”.


W typowym dla siebie stylu Kimmel połączył polityczną satyrę, popkulturę i bezlitosną ironię, pokazując, że w sporze o Super Bowl chodziło mniej o muzykę czy taniec, a znacznie bardziej o wojnę kulturową — prowadzoną na memy, oburzenie i podwójne standardy.



Komentarze


bottom of page