top of page

Fałszywych bożkach i upadku chrześcijaństwa

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 godzinę temu
  • 2 minut(y) czytania

Pismo Święte ostrzegało nas od początku: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”.


A jednak dziś widzimy ludzi, którzy nazywają siebie chrześcijanami, a jednocześnie oddają cześć politycznym idolom bardziej niż Bogu. Widzimy ewangelikalnych przywódców gromadzących się wokół złotych posągów polityków, wychwalających ludzi jak zbawców świata, podczas gdy oburzają się na każde oskarżenie o bałwochwalstwo.


Ale czym jest bałwochwalstwo, jeśli nie właśnie tym?


Czy Izraelici pod złotym cielcem nie robili dokładnie tego samego? Mówili, że nadal wierzą w Boga, ale ich serca należały już do bożka.


Dzisiaj wielu chrześcijan robi to samo. Jedni czynią idolami Trumpa, inni Putina, inni jeszcze swoich politycznych przywódców jak w Polsce i partyjne ideologie. Polityka stała się religią, a religia stała się narzędziem polityki.


I właśnie tak zaczyna się upadek wiary. Spójrzmy na Polskę. Kościół miesza się z polityką, duchowni wspierają ludzi nieuczciwych, chciwych, skorumpowanych. Tych, którzy kłamią, kradną, zdradzają małżonków, gardzą słabszymi, a jednocześnie wymagają od wiernych moralności i posłuszeństwa.


Nakładają ciężary na innych, których sami nie chcą dźwigać.


Chrystus ostrzegał przed takimi ludźmi. Nazywał ich grobami pobielanymi — pięknymi z zewnątrz, lecz pełnymi zepsucia w środku.


I później ci sami ludzie pytają: „Dlaczego kościoły pustoszeją?” „Dlaczego młodzi odchodzą od wiary?”


Nie dlatego, że istnieją ateiści. Nie dlatego, że istnieje LGBT. Nie dlatego, że świat jest grzeszny — bo świat zawsze był grzeszny.


Ludzie odchodzą przez obłudę tych, którzy mówią o miłości, a sieją nienawiść. Przez tych, którzy głoszą pokorę, a sami pragną władzy. Przez tych, którzy mówią o moralności, a ukrywają własne grzechy.


Co tydzień słyszymy o kolejnych skandalach: o molestowaniu, o wykorzystywaniu dzieci, o przemocy, o hipokryzji ludzi, którzy publicznie potępiali innych.

A jednak wielu nadal bardziej interesuje się potępianiem wybranych grup niż oczyszczeniem własnego domu.

Chrystus nie powiedział: „Idźcie i czujcie się lepsi od innych”.

Powiedział:„ Miłuj bliźniego swego”.


Tymczasem młodych chłopców uczy się dziś pogardy, agresji i dominacji zamiast odpowiedzialności, szacunku i miłości. Uczą się, że siła daje prawo do przemocy, bo ich idole właśnie tak postępują.


To nie jest Ewangelia. To jest zepsucie ducha. Wielu wiernych idzie za fałszywymi prorokami jak owce prowadzone na rzeź. Wierzą bardziej kaznodziejom i politykom niż słowom Chrystusa. A Biblia ostrzega jasno: fałszywi prorocy poniosą sąd — ale także ci, którzy świadomie za nimi podążali.


Wiara bez prawdy staje się fanatyzmem. Religia bez miłości staje się narzędziem przemocy. A chrześcijaństwo bez Chrystusa staje się pustą ideologią.


Dlatego dziś potrzeba nie więcej politycznych krzyków, lecz więcej sumienia. Nie więcej kultu ludzi, lecz więcej pokory przed Bogiem. Nie więcej nienawiści, lecz więcej prawdy, miłości i sprawiedliwości.


Bo jeśli chrześcijaństwo upada, to nie przez wrogów z zewnątrz, lecz przez zepsucie we własnym wnętrzu.



Komentarze


bottom of page