top of page

Fani „The Traitors” oszaleli po odcinku z Matthew Hyndmanem. Kultowa scena pod prysznicem rozpaliła internet

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 16 sty
  • 2 minut(y) czytania

Odcinek „The Traitors” wyemitowany 15 stycznia wywołał prawdziwą burzę wśród widzów, a wszystko za sprawą Matthew Hyndmana. Otwarcie gejowski uczestnik i jeden z ulubieńców fanów doczekał się bowiem kultowej już w tej serii „mydlanej sceny pod prysznicem”, która natychmiast stała się viralem w mediach społecznościowych.


Krótka, stylizowana wstawka – dobrze znana widzom programu i porównywana do pamiętnej sceny z Tomem Daleyem w „Celebrity Traitors” – została przyjęta z entuzjazmem. Internet szybko zalały komentarze pełne zachwytu i humoru. „Dziękuję, gejowski stażysto” – napisał jeden z fanów, a inny dodał: „Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłem, ale dziękuję”.


35-letni Hyndman, z zawodu dyrektor kreatywny, od początku przyciąga uwagę widzów nie tylko swoją charyzmą, ale też nietuzinkową biografią. Fani szybko odkryli, że jest autorem artystycznych aktów wykonywanych w pozycji stania na głowie oraz aktywnie działa przeciwko tzw. terapiom konwersyjnym. Jego obecność w programie została odebrana jako ważny moment reprezentacji osób queer w popularnym formacie rozrywkowym.


Scena pod prysznicem nie była zresztą jedynym momentem, który zapadł widzom w pamięć. W jednym z wcześniejszych odcinków, w samym środku narastającego napięcia wokół zdrajców, kamery uchwyciły Hyndmana bez koszulki, wykonującego charakterystyczny dla siebie „headstand” – wyraźne nawiązanie do jego fotograficznej twórczości.


Artysta wielokrotnie podkreślał, że jego nagie fotografie są formą sprzeciwu i osobistego wyzwolenia. – „Zrzucam nie tylko ubrania i zahamowania, ale też pewną zinstytucjonalizowaną wersję samego siebie” – mówił w jednym z wywiadów. Jego prace były prezentowane m.in. w galerii Bard Scotland w Edynburgu i na łamach magazynu „Wallpaper”.


W tegorocznej edycji „The Traitors” Hyndman nie jest jedynym otwarcie queerowym uczestnikiem. Duże zainteresowanie wzbudza także Stephen Libby – z tą różnicą, że on akurat gra rolę zdrajcy. Fani już teraz żartują, że liczą na podobną „prysznicową” scenę także z jego udziałem.


Jedno jest pewne: producenci doskonale wiedzą, jak podgrzać emocje, a Matthew Hyndman stał się jednym z najbardziej komentowanych bohaterów sezonu – nie tylko ze względu na strategię w grze, ale też na to, jak swobodnie i odważnie prezentuje siebie na ekranie.




Komentarze


bottom of page