David Archuleta opowiada, jak radzenie sobie ze wstydem związanym z jego orientacją seksualną i odejście z Kościoła mormonów doprowadziło go do napisania wspomnień „Devout”: „To ciągły proces uzdrawia
- Newsroom Darius
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania

W najciemniejszym momencie życia rozważał zakończenie wszystkiego – tak dramatyczne wyznanie otwiera historię David Archuleta, który w swojej debiutanckiej autobiografii Devout opowiada o walce z wiarą, tożsamością i wstydem, który niemal doprowadził go do tragedii.
Książka, wydana przez Simon & Schuster (Gallery Books), to intymna opowieść o drodze od religijnego rygoru do osobistej wolności.
Od „American Idol” do kryzysu wiary
Archuleta zdobył popularność jako 16-letni finalista programu American Idol w 2008 roku. Wizerunek „idealnego mormońskiego chłopca” – skromnego, wdzięcznego, niewinnego – stał się jego znakiem rozpoznawczym. Jednak za kulisami zmagał się z głębokim konfliktem wewnętrznym.
Dorastając w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints, był uczony, że homoseksualność jest grzechem. Te przekonania wpojonone od dziecka sprawiły, że przez lata wypierał swoją orientację i próbował dopasować się do oczekiwań wspólnoty oraz rodziny.
W książce opisuje moment z 2020 roku – podczas trzeciego narzeczeństwa z kobietą – gdy poczuł się tak przytłoczony poczuciem winy i duchowej porażki, że rozważał odebranie sobie życia. „Modliłem się tyle razy. Bóg najwyraźniej się mnie wyrzekł” – pisze.
Relacja z ojcem i lata wyparcia
W „Devout” Archuleta wraca także do trudnej relacji z ojcem, którego po latach zrozumiał jako osobę stosującą przemoc emocjonalną. Najtrudniejsze – jak przyznaje – było nie samo uświadomienie sobie tego faktu, lecz powrót do wspomnień dziecka, które nie miało narzędzi, by zrozumieć, co się z nim dzieje.
Podczas pracy nad książką musiał obejrzeć archiwalne nagrania z czasów „American Idol”. Uświadomił sobie, jak bardzo wówczas nienawidził samego siebie. Z zewnątrz był uśmiechnięty i „wdzięczny”, lecz w środku marzył tylko o tym, by wszystko się skończyło.
Coming out i nowy początek
W 2021 roku Archuleta publicznie dokonał coming outu w mediach społecznościowych. Dwa lata później opuścił Kościół. Reakcja fanów – tysiące wiadomości od osób przeżywających podobne rozterki – stała się impulsem do napisania pamiętnika.
Jak mówi, zależało mu na pokazaniu „pełnego obrazu”, bez idealizowania drogi do samoakceptacji. Chciał dotrzeć zwłaszcza do osób LGBTQ+ wychowanych w środowiskach religijnych, które wciąż zmagają się z poczuciem winy i samotności.
Jednocześnie podkreśla, że jego celem nie jest atak na Kościół, lecz odpowiedzialność i dialog. Wierzy, że instytucja, która deklaruje troskę o wszystkie „dzieci Boga”, musi uwzględnić również osoby queer. „To nie tylko kwestia seksu – to kwestia więzi, miłości, sposobu postrzegania świata” – zaznacza.
Życie po przełomie
Dziś 35-letni artysta mówi o poczuciu ulgi i nowo odkrytej pewności siebie. Choć obawia się reakcji części opinii publicznej – zwłaszcza uproszczonego osądu jego ojca – podkreśla, że czuje się gotowy opowiedzieć swoją historię.
„Czuję się odważny. Czuję się sobą” – mówi.
„Devout” to nie tylko historia jednego muzyka. To opowieść o cenie, jaką wielu młodych ludzi płaci za próbę pogodzenia tożsamości z religijną doktryną – oraz o sile, jaka rodzi się wtedy, gdy wreszcie można przestać udawać.
źródło Variety





Komentarze