Czego dowiedziałem się o mężczyznach MAGA po odpowiedzi na wściekłe e-maile dotyczące występu Bad Bunny'ego w przerwie Super Bowl
- Newsroom Darius
- 12 lut
- 2 minut(y) czytania

William Earl, dyrektor ds. cyfrowych w „Variety”, nie spodziewał się, że jego felieton porównujący dwa konkurencyjne występy w przerwie Super Bowl wywoła aż tak gwałtowną reakcję. W tekście zestawił oficjalne show NFL z udziałem Bad Bunny’ego z alternatywnym wydarzeniem Turning Point USA, którego gwiazdą był Kid Rock. Uznał, że spontaniczny, inkluzywny występ Bad Bunny’ego wypadł znacznie lepiej niż „pospiesznie zorganizowany” koncert środowisk konserwatywnych.
Wkrótce po publikacji do jego skrzynki zaczęły napływać e-maile – wiele z nich pełnych wulgarnego, homofobicznego języka. Jeden z czytelników napisał: „Hi William – you are a pole smoking butt pirate. I loved Kid Rock last night and not your gay idol Bad Bunny. Eat Sh*t”.
Karmić trolli czy odpowiedzieć?
Większość dziennikarzy unika reagowania na tego typu wiadomości, by nie „karmić trolli”. Earl postanowił jednak odpisać kilku nadawcom – z ciekawości, próbując zrozumieć, skąd bierze się ich gniew i potrzeba ataku.
Pierwsza odpowiedź dotyczyła zarzutu, że tekst został napisany jeszcze przed zakończeniem wydarzeń i wpisywał się w „z góry ustaloną narrację mediów”. Autor stanowczo zaprzeczył, podkreślając, że obejrzał oba występy w całości, zanim przystąpił do pisania.
Ku jego zaskoczeniu, wymiana zdań z jednym z krytyków przerodziła się w względnie rzeczową dyskusję o różnicach budżetowych między NFL a konserwatywnym wydarzeniem, komercjalizacji widowisk oraz polityce. Rozmówca – początkowo kwestionujący jego rzetelność – zakończył korespondencję słowami uznania dla „cywilizowanej wymiany poglądów”.
Samotność i gniew
Podobne schematy powtarzały się w kolejnych przypadkach. Jeden z mężczyzn, który początkowo użył wyjątkowo obraźliwego języka, po spokojnej odpowiedzi autora przeprosił za swoje słowa. Inny przyznał, że „gotował się z wściekłości” po obejrzeniu występu i pod wpływem emocji wysłał maila, którego później żałował.
Earl zwrócił uwagę na szerszy kontekst społeczny. Przywołał raport American Institute for Boys and Men, z którego wynika, że liczba mężczyzn deklarujących brak bliskich przyjaciół jest dziś pięciokrotnie wyższa niż w 1990 roku. W połączeniu z algorytmami mediów społecznościowych, promującymi treści wywołujące silne emocje, tworzy to mieszankę sprzyjającą frustracji i radykalizacji.
Według autora wielu nadawców jego maili mogło po prostu szukać kontaktu – nawet jeśli przybierał on formę agresji. „Lashing out with cruel language is a way to get attention” – zauważył. Gdy odpowiadał spokojnie, często otrzymywał w zamian przeprosiny lub próbę nawiązania bardziej ludzkiego dialogu.
Więcej niż spór o muzykę
Choć pretekstem do konfliktu był występ w przerwie Super Bowl, korespondencja szybko stała się symbolem głębszych podziałów – politycznych, kulturowych i tożsamościowych. Autor dostrzegł w niej mieszankę gniewu, samotności i ambiwalentnego stosunku do przywódców politycznych, którzy – jego zdaniem – oferują poczucie wspólnoty, jednocześnie wzmacniając język konfrontacji.
Ostatni mail, który otrzymał kilka dni później, był już pozbawiony agresji. Starszy mężczyzna z Oklahomy po prostu narzekał, że mecz był nudny i że najlepiej oglądać NFL z odtworzenia, przewijając reklamy i „cyrkowe występy w przerwie”.
Dla Earla ta wiadomość była przypomnieniem, że po drugiej stronie ekranu są realni ludzie – czasem zagubieni, czasem samotni, często spragnieni rozmowy. Nawet jeśli zaczynają ją od obelgi.
źródło Variety


Komentarze