top of page

Amerykańska prawica i ich moralność. Kolejna lekcja hipokryzji

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 5 lut
  • 2 minut(y) czytania

Amerykańska prawica od lat ustawia się w roli strażnika moralności. Z mównic, podcastów i mediów społecznościowych płyną wezwania do „tradycyjnych wartości”: abstynencji do ślubu, świętości małżeństwa, bezwzględnego zakazu aborcji i „odpowiedzialnego życia”. Problem w tym, że gdy gasną kamery, te wartości zaskakująco często przestają obowiązywać ich własnych ambasadorów.


Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów tej sprzeczności jest historia konserwatywnych influencerów Elijaha Schaffera i Sarah Setki. Oboje przez lata budowali wizerunek ludzi żyjących dokładnie tak, jak – ich zdaniem – powinni żyć wszyscy inni.


Elijah był przedstawiany jako wzorowy mąż i ojciec dwójki dzieci, publicznie mówiący o rodzinie, odpowiedzialności i „moralnym porządku”. Sarah z kolei promowała narrację o czystości przedmałżeńskiej. Choć była w związku, deklarowała, że chce pozostać dziewicą aż do ślubu. Ich przekaz idealnie wpisywał się w konserwatywny pakiet haseł: zero kompromisów, zero wyjątków, zero „wymówek”.


Wszystko zmieniło się w 2025 roku, podczas konferencji CPAC – największego politycznego święta amerykańskich konserwatystów. To tam się poznali. I według relacji krążących w środowisku, jeszcze tej samej nocy wylądowali razem w łóżku. Romans miał trwać około sześciu miesięcy, aż do momentu, gdy oficjalny partner Sarah się jej oświadczył.


W tle tej historii pojawiają się jeszcze bardziej niewygodne wątki. Według relacji jednego ze znajomych pary, w trakcie romansu wielokrotnie byli bliscy niechcianej ciąży, a Sarah miała dokonać aborcji – czyli dokładnie tego, co publicznie potępiała jako „niemoralne” i „niedopuszczalne”. To są oczywiście informacje z drugiej ręki, ale sama skala sprzeczności między głoszonymi hasłami a prywatnym zachowaniem pozostaje uderzająca.


Konsekwencje przyszły szybko. Sarah zniknęła z mediów społecznościowych, usuwając swoje konta. Elijah poinformował, że jego żona wyprowadziła się z dziećmi i złożyła pozew o rozwód. Rodzina, którą tak chętnie stawiał za przykład innym, rozpadła się w ciszy, daleko od ideologicznych przemówień.


To nie jest odosobniony przypadek, lecz część większego schematu. Konserwatywna prawica wyjątkowo chętnie narzuca surowe normy moralne całemu społeczeństwu, jednocześnie oczekując dla siebie taryfy ulgowej. Gdy „zwykli ludzie” łamią zasady – są grzeszni, zepsuci, wymagają kontroli i kar. Gdy robią to ideologiczni liderzy – nagle pojawia się narracja o „słabości”, „błędzie” i potrzebie wybaczenia.


I właśnie w tym tkwi sedno problemu. Nie chodzi o to, że politycy czy influencerzy są idealni – nikt nie jest. Chodzi o bezczelność moralnego szantażu: „róbcie tak, jak mówimy, nie tak, jak robimy”. O wykorzystywanie moralności jako pałki do dyscyplinowania innych, podczas gdy samemu żyje się według zupełnie innych reguł.


Historia Schaffera i Setki to kolejny dowód na to, że dla wielu twarzy amerykańskiej prawicy „wartości” nie są zasadami, lecz narzędziem. Dobrze brzmią w kampanii, na konferencji i w social mediach. Ale gdy przychodzi do prawdziwego życia – nagle okazują się elastyczne. Zawsze jednak tylko dla nich samych.

Komentarze


bottom of page