Alex Kostich z historycznym rekordem w Lake Tahoe. 56-letni pływak pokonał jezioro w mniej niż cztery godziny
- Newsroom Darius
- 5 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Alex Kostich po raz kolejny zapisał się w historii pływania na wodach otwartych. 56-letni były elitarny zawodnik Stanford i wieloletni reprezentant USA ukończył drugi z trzech zaplanowanych maratonów pływackich w Lake Tahoe. Jako pierwszy człowiek przepłynął jezioro w czasie poniżej czterech godzin.
Kostich pokonał trasę w czasie 3 godzin, 48 minut i 51 sekund. To kolejny znaczący wyczyn w jego wieloletniej karierze, podczas której zdobył trzy złote medale Igrzysk Panamerykańskich jako reprezentant Stanów Zjednoczonych i rywalizował na wodach otwartych na całym świecie.
„Za pierwszym razem miałem tak pozytywne doświadczenie, że naprawdę chciałem wrócić i ponownie doświadczyć tej magii” – powiedział po ustanowieniu rekordu.
Pływanie na otwartych akwenach wymaga mierzenia się m.in. z niską temperaturą wody, prądami, ograniczoną widocznością i zmiennymi warunkami. Podczas rekordowej próby Kostich rozpoczął pływanie o 4:30 rano. Godzinę później, wraz ze wschodem słońca, w jego głowie pojawiła się piosenka Madonny „Danceteria”. Sportowiec wspominał ten moment jako szczególny i symboliczny.
Kostich zakończył trasę w Emerald Bay, jednej z najbardziej znanych części Lake Tahoe. Rekord jest kolejnym osiągnięciem w jego niezwykłej historii startów. W przeszłości pływał m.in. wokół Waikiki, mierzył się z wymagającymi trasami na Karaibach, gdzie podczas jednego z przedsięwzięć spotkał wieloryby, oraz jako pierwszy opłynął odległe Wyspy Pitcairn.
Dla Kosticha najnowszy sukces ma jednak znaczenie wykraczające poza sport. Pływanie stało się dla niego również sposobem na odzyskanie poczucia niezależności po zakończeniu 26-letniego małżeństwa. Związek zakończył się w styczniu ubiegłego roku, a doświadczenie rozstania zmusiło sportowca do ponownego zdefiniowania własnej tożsamości.
Jego pierwszy start w Lake Tahoe po rozstaniu był częściowo próbą udowodnienia samemu sobie, że jest w stanie dokonać czegoś wyjątkowego samodzielnie.
„Jestem czymś więcej niż tylko moim małżeństwem” – podkreśla Kostich. Jak dodaje, musiał spojrzeć na siebie jako na niezależną osobę i przekonać się, że nadal jest wartościowy oraz zdolny do osiągania ambitnych celów bez wsparcia partnera.
Ważnym elementem nowego etapu życia Kosticha stało się również wsparcie społeczności LGBTQ+. Po publikacji jego historii w mediach w sierpniu ubiegłego roku sportowiec otrzymał wiele pozytywnych wiadomości. Jak przyznaje, reakcje odbiorców skłoniły go do nawiązania bliższych kontaktów z osobami ze społeczności.
„Bardzo mnie pokrzepiło usłyszeć od ludzi ze społeczności i od osób, które moja historia naprawdę zainspirowała” – wspomina.
Kostich podkreśla, że w 2026 roku chce „wypłynąć w nieznane” i odkrywać kolejne możliwości bez dotychczasowych ograniczeń. W ostatnich miesiącach podróżował m.in. na Hawaje, do Wysp Świętego Tomasza i Książęcej, Lizbony oraz Berlina.
Sportowiec przyznaje również, że zainteresowanie jego historią przybiera czasem zaskakujące formy. W mediach społecznościowych otrzymywał zarówno propozycje małżeństwa, jak i niechciane intymne wiadomości. Jak żartuje, między jednym a drugim „jest cienka granica”, choć pomiędzy nimi znalazło się także wiele autentycznie życzliwych słów.
Dla Kosticha najważniejsze pozostaje jednak przekonanie, że wiara we własne możliwości może prowadzić do rzeczy, które wcześniej wydawały się niemożliwe.
„Kiedy patrzysz w lustro, widzisz, kto na ciebie patrzy, i akceptujesz, kim jest ta osoba, to znaczy, że jesteś zdolny do wielkich rzeczy” – mówi.



Komentarze