top of page

AfD krytykuje Donalda Trumpa za Grenlandię. Zaskakujący zwrot w relacjach z ruchem MAGA

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 17 sty
  • 2 minut(y) czytania

Skrajnie prawicowa niemiecka partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) publicznie skrytykowała prezydenta USA Donalda Trumpa za jego ponowną próbę przejęcia kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone. To wyraźny i zaskakujący zwrot ze strony ugrupowania, które jeszcze w ostatnich miesiącach chętnie flirtowało z trumpowską ideologią MAGA oraz hasłami izolacjonizmu i „polityki siły”.


Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel stwierdziła, że retoryka Trumpa stoi w sprzeczności z jego wcześniejszymi deklaracjami o unikaniu zagranicznych interwencji. Jej zdaniem próby wywierania presji na Danię i Grenlandię podważają wiarygodność USA jako partnera międzynarodowego. Z kolei drugi współprzewodniczący partii, Tino Chrupalla, potępił działania prezydenta USA jako „metody Dzikiego Zachodu”, wyrażając obawy, że logika siły i gróźb może prowadzić do podważania suwerenności nawet wobec sojuszników.


Krytyka AfD pojawiła się w momencie, gdy Donald Trump wyraźnie zaostrzył ton wobec Danii i Grenlandii. Prezydent USA ponownie sugerował możliwość „przejęcia” wyspy, mieszając język nacisku politycznego z groźbami ekonomicznymi. Wśród nich pojawiły się zapowiedzi ceł wobec państw, które nie chcą „zgodzić się” na amerykańskie plany, a także niejednoznaczne wypowiedzi, w których Trump nie wykluczał użycia siły.


Zarówno Dania, jak i władze Grenlandii wielokrotnie i stanowczo odrzucały wszelkie sugestie dotyczące sprzedaży czy przekazania kontroli nad wyspą. Duńscy i grenlandzcy politycy uznali wypowiedzi Trumpa za lekkomyślne i podkreślili, że kwestie bezpieczeństwa w Arktyce powinny być rozwiązywane w ramach współpracy sojuszniczej, a nie poprzez presję czy zastraszanie.


W całej Europie sprawa wywołała falę solidarności z Danią oraz rosnące napięcie społeczne. W miniony weekend demonstranci wyszli na ulice Kopenhagi i innych miast, niosąc transparenty z hasłami takimi jak „Grenlandia nie jest na sprzedaż”. Protesty pokazały, jak toksycznym i politycznie drażliwym tematem stała się kwestia Grenlandii na kontynencie europejskim.


Równolegle dwupartyjna delegacja Kongresu USA próbowała tonować nastroje, zapewniając o znaczeniu więzi transatlantyckich oraz poszanowaniu suwerenności Danii i Grenlandii. Jednak mimo tych deklaracji, agresywna i niejednoznaczna retoryka Białego Domu nadal podsyca kryzys dyplomatyczny i stawia sojuszników USA w trudnej sytuacji.


Postawa AfD pokazuje, że nawet ugrupowania dotąd sympatyzujące z Trumpem zaczynają dystansować się od jego najbardziej konfrontacyjnych działań, gdy uderzają one w fundamentalne zasady suwerenności państw i stabilności międzynarodowej.

Komentarze


bottom of page