Sierra Leone: gejowscy aktywiści uciekli do Hiszpanii po groźbach śmierci
Dwaj aktywiści LGBTIQ+ z Sierra Leone, George Reginald Freeman Browne i jego partner Edwin Bolaji Deen, opuścili kraj i dotarli do Hiszpanii, twierdząc, że obawiali się aresztowania oraz gróźb śmierci. Według ich relacji od czasu policyjnej akcji pod koniec sierpnia byli poszukiwani przez władze i otrzymywali ostrzeżenia z różnych źródeł.
Freeman Browne jest dyrektorem wykonawczym organizacji zajmującej się prawami osób LGBTIQ+ Pride Equality, a Deen również działa na rzecz społeczności homoseksualnej. Obaj twierdzą, że 30 sierpnia uciekli z prywatnej imprezy dla gejów podczas policyjnej akcji, w czasie której – według ich relacji – zatrzymano nawet około 60 mężczyzn.
Okoliczności tego zdarzenia pozostają jednak sporne. Według Sieci Obrońców Praw Człowieka w Sierra Leone (SLHRN) policja zaprzeczyła, aby doszło do zatrzymania członków społeczności gejowskiej, a także zaprzeczyła wydaniu nakazów aresztowania Freemana i Deena. Organizacja miała również sprawdzić hotel Hill Valley, wskazywany jako miejsce imprezy. Jego kierownictwo zaprzeczyło, aby 30 sierpnia odbywało się tam podobne wydarzenie.
Freeman twierdzi natomiast, że nie był organizatorem imprezy, lecz jej uczestnikiem. Jak relacjonował, nie miał wiedzy, czy hotel działał wówczas jako zwykły obiekt hotelowy. Aktywista odrzucił również zarzuty dotyczące rzekomego fałszowania dokumentów.
Deen zdołał uzyskać hiszpańską wizę dzięki wsparciu francuskiego ambasadora ds. praw osób LGBTIQ+ Jeana-Marca Berthona. Freeman, który ma obywatelstwo Hiszpanii, nie potrzebował wizy.
Po dotarciu do Hiszpanii mężczyźni podziękowali Berthonowi za pomoc. Freeman mówił, że w czasie kryzysu czuli się zagubieni i bezsilni, a wsparcie dyplomaty pomogło im znaleźć drogę do bezpiecznego wyjazdu.
Aktywiści twierdzą, że po opuszczeniu Sierra Leone nadal otrzymują groźby śmierci, m.in. za pośrednictwem WhatsAppa z nieznanych numerów. Według Freemana do ich dawnego domu miały również docierać pisma od policji.
Dodatkową presję miała odczuwać rodzina Deena. Freeman twierdzi, że krewni aktywisty obwiniają go za śmierć jego ojca. Para straciła również mieszkanie. Według relacji Freemana właścicielka lokalu miała obrażać obu mężczyzn z powodu ich orientacji seksualnej, nakazać im, aby nie wracali do mieszkania, oraz zagrozić wezwaniem policji.
Największe rozbieżności dotyczą samej policyjnej akcji z końca sierpnia oraz rzekomych nakazów aresztowania. W internecie pojawiły się dokumenty mające potwierdzać poszukiwania obu aktywistów, jednak ich autentyczność nie została oficjalnie potwierdzona. Według informacji przekazywanych przez aktywistów dokumenty zawierały zarzuty dotyczące homoseksualności oraz działalności LGBTIQ+.
Inną wersję przedstawia SLHRN. Jej sekretarz wykonawczy Alphonsus BM Gbanie powiedział, że policja zaprzeczyła zarówno zatrzymaniom podczas rzekomej imprezy, jak i poszukiwaniu dwóch aktywistów. Organizacja skontaktowała się także ze stowarzyszeniem Dignity, działającym na rzecz osób homoseksualnych, które miało nie posiadać informacji o takim incydencie.
Freeman i Deen utrzymują jednak, że po wydarzeniach byli zagrożeni i dlatego zdecydowali się opuścić Sierra Leone. Obaj pozostają obecnie w Hiszpanii.



Komentarze